piątek, 13 czerwca 2014

Specjalistyczny płyn do higieny intymnej Lacibios femina


Jakiś czas temu na spotkaniu blogerek zostałyśmy obdarowane przez drogerię ASA.eu zestawami produktów Lacibios femina. Wśród nich znajdował się specjalistyczny płyn do higieny intymnej Lacibios femina Protecta.


 Info producenta: Płyn do codziennej pielęgnacji okolic intymnych - skutecznie łagodzi podrażnienia błon śluzowych, daje uczucie komfortu i świeżości. Eliminuje nieprzyjemne zapachy. Wzmacnia naturalny system ochronny błon śluzowych. Łagodzi stany zapalne oraz przyspiesza gojenie się mikrourazów.


  • Podwójna ochrona przed drobnoustrojami
  • Naturalne składniki
  • Nie wysusza delikatnej skóry okolic intymnych
  • Bezpieczny i niepowodujący podrażnień
  • Odświeżający i kojący


 Preparat znajduje się w wąskiej, spłaszczonej butelce - w sam raz mieści się w kobiecej dłoni. Posiada dozownik w postaci pompki z systemem open-stop. Jego pojemność to 150 ml. Preparat ma konsystencję rzadkiego żelu. Jest przezroczysty. Przy przechodzeniu przez pompkę nabiera bąbęlków powietrza, ale w czasie mycia nie pieni się. Dobrze myje i odświeża. Nie podrażnia przy tym i nie wysusza skóry. Posiada pH odpowiednie dla okolic intymnych - 3,5. Niestety jego zapach nie należy do najprzyjemniejszych - dla mnie pachnie rozcieńczonym octem.


15 komentarzy:

  1. Wiem, że działanie tego płynu jest dobre, jednak dla mnie za mało się pieni ;/

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo lubię ten płyn i stale używam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. on chyba musi tak pachnieć, bo jest stosunkowo kwaśny ;P tak sobie to zawsze tłumaczyłam ;)
    to jeden z trzech moich ulubionych żeli do higieny intymnej, ze względu na skład i niskie pH właśnie.
    ja muszę mieć żele o takim pH, bo mam ogromną skłonność do infekcji - nigdy go w sumie nie wąchałam, ale podobało mi się to, że przy świetnych właściwościach jest bardzo tani (ja kupuję go w lokalnej aptece za 14 złotych), więc nawet gdyby śmierdział, to brałabym nadal w ciemno ;)

    tak swoją drogą - ma fajną konsystencję, nie jest przynajmniej glutowaty, jak zachwalany przez blogerki Facelle (fenomen Facelle mnie zadziwia - oprócz braku SLSu i obecności stosunkowo łagodnych substancji myjących nie ma niczego przeciwzapalnego ani potencjalnie mega korzystnego, ale wychodzę z założenia, że większości kobiet nie jest to potrzebne, bo organizmy najczęściej same się bronią, więc to pewnie stąd ;)).

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie próbowałam jeszcze ani tego ani Facelle, od lat jestem wierna płynom AA. Może czas na zmiany... ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. nie miałam tego produktu jeszcze ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Muszę spróbować, bo po Twoim wpisie przestudiowałam sobie opinie o nim na sieci i bardzo chętnie się na niego skuszę :-) Dzięki :-)

    OdpowiedzUsuń
  7. Szczerze mowiac to jak dla mnie juz odpada skoro ma taki zapach, dla mnie jedna z glowych rzeczy ktore licza sie najbardziej jest wlasnie zapach...:( pozdrawiam i obserwuje ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Pierwszy raz o nim słyszę,ale przez zapach już dla mnie odpada :(:D

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie używałam, ale mam chęć wypróbować, nawet mimo nie najprzyjemniejszego zapachu ;-)

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie polubiłabym się z nim przez zapach.
    Pozdrawiam i zapraszam do mnie :*

    OdpowiedzUsuń
  11. Latem, przy większym narażeniu na infekcje na pewno się przyda :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Wiem, że zapach nie jest najważniejszy, ale dla mnie jest dość istotny, to wpływa niekorzystnie na mój odbiór tego kosmetyku. Na letnie miesiące (i oczywiście na cały rok), kiedy to infekcje mogą się przyplątać same, jakby znikąd, polecam Lactissimę Dla Aktywnych Soraya. Sprawdza się świetnie i ma dobry skład.

    OdpowiedzUsuń